Trzeciego dnia świąt (albo drugiego — to zależy, jak intensywnie było) dzieje się coś zaskakująco powszechnego.
Siadasz na kanapie. Wreszcie cisza. Niby “powinno” być miło, ciepło, rodzinnie. A Ty łapiesz się na myśli: “kiedy to się skończy? Kiedy wrócę do normalności?”
I wtedy pojawia się wstyd. Bo przecież miało być wdzięcznie. Wesoło. Odpoczywająco. A w środku jest zmęczenie, rozdrażnienie, czasem nawet złość. Na siebie, na innych, na ten cały świąteczny projekt.
Jeśli to znasz — to nie znaczy, że “jesteś niewdzięczny/a”. To może znaczyć, że Twoje święta były czymś innym niż odpoczynek.
I właśnie o tym jest ten tekst.



